
2 marca 2010 roku minęła 30 rocznica śmierci Jarosława Iwaszkiewicza.
Niegdyś o wydanych przez Państwowy Instytut Wydawniczy „Listach” Zygmunta Krasińskiego do ojca Jarosław Iwaszkiewicz napisał: „przybywa wraz z tą publikacją jeszcze jeden skarb literatury i kultury polskiej”. Pisarz, odnotowujący skrupulatnie poszczególne publikacje tego wydawnictwa, podkreślił też wówczas, że właśnie listy jako dokument epoki należą zawsze do „prawdziwej kolekcji i osobliwości”.Komuś, kto marzy o bajce…
W ośnieżonej uliczce
snują się marzenia
niewinne jak płatki śniegu,
senne jak konary drzew
zimą uśpionych.
Jeśli będziecie kiedyś wędrować leśnym szlakiem, to zwróćcie proszę uwagę na dziuple wydrążone w drzewach. Zaskoczy Was zapewne ich mnogość i rozmaitość.
Słowo niewypowiedziane
ciąży niczym kamień
na dnie duszy zatroskanej.
Słowo niewypowiedziane
tkwi niczym drzazga
w sercu stęsknionym.
Chciałam zmienić swe wnętrze, Mój Miły,
chociaż ciało pozostało to samo…
…Myśl o Tobie
zgasić i zdusić,
by niepamięcią pamięć się stała…
„Dziewczyny z jednej celi”
18 października 2009 roku, polonijna społeczność z okolic Detroit miała sposobność obejrzenia doskonałego filmowego dokumentu pt. „Dziewczyny z jednej celi”, jak i spotkania się z jedną z bohaterek filmu, panią Ewą Kubasiewicz-Houée oraz z reżyserem filmu, Piotrem Zarębskim. Organizatorem spotkania był Klub Dyskusyjny przy współpracy KPA Oddział w Ann Arbor.
„Lecz zaklinam niech żywi nie tracą nadzieiI przed narodem niosą oświaty kaganiec”
- ten jeden z najsławniejszych nakazów Juliusza Słowackiego przyświecał zadaniom, jakie podjęła powołana w jego duchu Polska Macierz Szkolna.
„[...] Jest u nas kolumna w Warszawie, na której usiadają podróżne żurawie,
spotkawszy jej liściane czoło wśród obłoka, taka zda się odległa i taka wysoka!
Za tą kolumną we mgły tęczowe ubrana stoi trójca świecących wież św. Jana...”
Wilfon i Nella
Dąb, od którego rozpoczynamy tę opowieść, był drzewem bardzo starym, pamiętającym czasy zamierzchłe, o gałęziach rozłożystych, skręconych wiekiem i splątanych dmącym w nie wiatrem. Czupryna jego potargana, o jesiennie rudawych liściach, górowała nad całym lasem, w którym toczy się niniejsza historia.
Sto lat temu, 8 kwietnia 1909 r., w Wielki Czwartek, w domu na Bay Island, w kalifornijskim Newport Beach o godzinie 10 rano zmarła Helena Modrzejewska, która była niekwestionowaną gwiazdą dwóch kontynentów. Po stu dniach ostatecznej podróży przez Atlantyk zgodnie z jej ostatnią wolą spoczęła na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Drżenie dłoni
zostawiłam na kubku,
w którym herbata parowała,
gdy zmierzch jesienny
za oknem pozostawał…
» Polska
pamięci Grzesia Przemyka*
ten wiersz chronię w sobie
jak skarb
w naczyniach glinianych
przez długie lata
pęcznieje on
i wrasta we mnie korzeniami
aż do bólu
Pragniesz sekret poznać,
Drogi Mój? – pytam,
prowokacyjnie ku Tobie pochylona.
Zakrzepła zima na gałęziach,
Zakrzepła zima na włosach, wargach,
Zakrzepła zima na sierści kota,
Mroźnym wiatrem smagana zamarzła...
25 Kwietnia, 2008
Siedzę w kokpicie i jestem na telefonie z dowództwem linii lotniczej. Przed chwilą dowiedziałem się, że jedna z dwóch toalet w kabinie jest nieużyteczna. Mam na kolanach wydruk z pogodą w Nowym Orleanie, informacje o kondycji pasów w Minneapolis i listę niesprawnych urządzeń w samolocie. Sprawa nieczynnej łazienki mnie martwi.
Widziałam dzikich gęsi klucz,
jak przestworza błękitne
czarnym śladem
znaczy…
Są tacy – powiadasz,
patrząc mi w oczy,
zniżając głos do szeptu,
właściwego odkrywaniu tajemnicy,
- co trwają przy sobie do końca
The 15th Ann Arbor Polish Film Festival is on its way.
The 15th Ann Arbor Polish Film Festival will be held on November 8-9, 2008 at the Michigan Theater, 603 East Liberty , Ann Arbor , Michigan .
Kwestia symboli
Noszę go w sobie. Nie przywiązuję wielkiej wagi do symboliki, nie dbam o pozory, bowiem uważam, że ważny jest tylko rzeczywisty sens łączących nas więzi. Tym razem coś się jednak zmieniło. Chciałam go mieć. Właściwie, już wówczas, gdy Mama pokazała obraz, wiedziałam, że powinien należeć do mnie. Tak też się stało. I siedzę sobie teraz wygodnie, piszę esej, a Tato patrzy z portretu na taniec moich palców na klawiaturze.
Nieważne, co pomyślą inni, ważne, że chodziło o treść.
Mojemu Mężowi
Nie ma słów,
które wyrażą
piękno miasta
do snu kołysanego…
Nie przypominało ogromnej muszli wyrzuconej przez wzburzone morze na piaszczysty brzeg, gdy spacerowałam po plaży obserwując mewy i zachód słońca. Nie przypominało, bowiem tego lata jeszcze nie patrzyłam w błękitną otchłań o pomarszczonej wiatrem powierzchni.
Mniej lub bardziej bolesne, z reguły są nieoczekiwane, chociaż zdarzają się też zamierzone. Nagłość ich występowania nie pozwala na przygotowanie, powoduje spontaniczną reakcję, często oszołomienie.
Ta olbrzymia dolina, napełniona olśniewającym blaskiem oraz tysiącami ludzi, oślepiła moje oczy. Nikt mnie nie zna, wszyscy są wyżsi ode mnie. Głowę tracę.
Poezja adwokata Reina
Donosy z Krakowa
Kwadrat o boku nieco powyżej 200 metrów stanowi największą publiczną przestrzeń miasta. Malownicze frontony kilkusetletnich kamieniczek obudowując plac jednocześnie wyznaczają obszar scenicznych działań.
[Tamara Sochacka-Kirchner, W języku motyli i ciem, Gdańsk : Instytut Kaszubski, 2007]
W ofercie wydawniczej Instytutu Kaszubskiego w Gdańsku nieczęsto gości twórczość poetycka. Z tym większą uwagą zapragnąłem zapoznać się z lirykami poetki rekomendowanej przez zasłużoną dla gdańskiej kultury i nauki instytucję. Dodatkowym uzasadnieniem mojego wyboru było nazwisko autorki – przywołujące w mej pamięci postać cenionego gdańskiego socjologa i działacza społecznego, z serca – Kresowiaka, z wyboru – Kaszuba – dra Olgierda Sochackiego.
“For the spirit of the dead will survive in memory of the living...”
The Mission
“I believed...I believed so much...” he cried, sitting on his mother’s lap.
“I know, my little son, I know. I believed too,” she responded.
Recenzja
Profesorowie nauk politycznych: John J. Mearsheimer i Stephen M. Walt są autorami książki pod tytułem: „The Israel Lobby and U.S. Foreign Policy” („Lobby Izraela i Polityka Zagraniczna USA”), w której bronią interesów USA przeciwko zwolennikom radykalnych syjonistów, rządzących w Izraelu.
Rude ognia języki blaskiem pieszczą mą twarz skupioną
Gdy Ty we mgle zaplatany napełniasz kosz orzechami...
... Jesienną porą
Nie wiedziałam, że anioły bywają wszędzie. Nie wiedziałam też, że można spotkać swojego Anioła Stróża w pociągu czy na statku, ogólnie rzecz ujmując – w podróży… I wreszcie nie wiedziałam, że anioły piszą opowiadania, listy, wiersze, pozostawiając w ten sposób rzeczywisty dowód na swoje istnienie i minioną obecność.
Zdjęcie-->TUTAJ
W potocznej polszczyźnie pisankami nazywa się wszystkie zdobione i barwne jaja, choć tak naprawdę nazwa ta jest zarezerwowana dla wydmuszek „pisanych” gorącym woskiem, a więc wykonanych techniką batiku. Polega ona na nanoszeniu na skorupkę wzoru z pszczelego wosku, jej farbowaniu i usuwaniu wosku. Technika batiku jest najstarsza i z powodzeniem stosowana w wielu regionach Polski. Z batikowych pisanek słynie Lipsk nad Biebrzą, rejony opoczyński, tarnowski, rzeszowski i Łemkowszczyzna.
Babski comber to karnawałowe kobiece zabawy, przeniesione na ziemie polskie prawdopodobnie z Niemiec. Do tej pory tradycja jest żywa w Nadrenii - Północnej Westfalii, gdzie w ostatki zamężne kobiety poprzebierane w różne stroje, zaopatrzone w maski rozbiegają się po ulicach z nożyczkami i obcinają mężczyznom krawaty.
Nadeszły dni niedługie, mroczne i chłodne. Za sprawą północnego wiatru śnieżyce często nawiedzały miasto. W przytłumionym świetle ulicznych latarni śnieg przypominał srebrzystą taflę, mieniącą się tuzinem lśniących drobinek. I chociaż policzki, nosy i uszy drętwiały od mroźnych podmuchów, to wszechobecna biel i kolorowe światełka na witrynach sklepów zwiastowały Święta Bożego Narodzenia.
Trudno nie ulec iście baśniowej atmosferze, trudno nie obudzić w sobie drzemiącego dziecka z niecierpliwością wyczekującego świątecznych dni.
Alicja Karlic: Na wstępie naszej rozmowy, pragnę podziękować za wspaniały koncert. Muszę się przyznać, że Pański recital dostarczył niezwykłych wrażeń, nie tylko kulturalnych, ale przede wszystkim duchowych.
Słuchając Pana, każdy chyba myśli: „dziecko szczęścia”... Bóg bardzo Pana kocha, że obdarzył takim talentem. Osobiście, w czasie koncertu, doznałam wrażenia, że przesłaniem Pańskiego życia było napisanie muzyki i zaśpiewanie „Tryptyku Rzymskiego” Jana Pawła II.
Leciałem liniami lotniczymi, które ujęły mnie swym zorganizowaniem, porządkiem i czystością. Stewardessy były uprzejme, lecz rzeczowo powściągliwe, bardziej przypominające rzetelne urzędniczki, niż troskliwe opiekunki. Był to sterylny profesjonalizm bez zarzutu, ale też i bez powabu.
Dzieje "Solidarności" mają w sobie coś, co jeszcze nie tak dawno mogłoby stanowić doskonałą pożywkę dla literatury moralistycznej różnych odmian i gatunków. Gdy przychodzi relacjonować je pod kątem indywidualnych doświadczeń uczestników ruchu związkowego, natychmiast pojawia się problem wyboru między dobrem a złem.
Cicero
Gdyby komuś tego wieczoru przyszło do głowy wyjść na ulice miasta w hełmie, kolczudze i z lancą, to najpewniej spędziłby noc w domu wariatów lub na komisariacie. Dlaczego? Dlatego, że nie jest to zgodne ze zwyczajem, ani obyczajami.
José Ortega y Gasset