Na pikniku u Weteranów

Alicja Karlic 2010-07-21

W ostatnim wydaniu Tygodnika wspomniałam o potrzebie popieranie organizacji polonijnych, które wkładają wiele wysiłku w organizację pikników.  Tym razem organizatorem było Stowarzyszeniem Weteranów Armii Polskiej (SWAP) wraz z Korpusem Pomocniczym Pań. Kuchnia świetnie zaopatrzona w polskie tradycyjne dania, w barze zimne polskie piwo, ale z przykrością muszę napisać, że Polonia nie odpowiedziała na apel weteranów, przez ponad 3 godziny czekałam z aparatem fotograficznym, by udokumentować to polonijne wydarzenie.


Efekty, jak widać są bardzo mizerne.

Nadarzyła się jednak okazja ciekawej rozmowy z panami: Józefem Mackiewiczem i Tadeuszem Brodzińskim.

Obydwaj Panowie, to byli sportowcy klubu „Biały Orzeł”. Do USA przybyli na początku lat pięćdziesiątych. Józef Mackiewicz z Anglii, a Tadeusz Brodziński z Niemiec. Pan Józef opowiada i przywołuje pamięć tamtych lat. Rozmawiamy o Jego wyczynach sportowych, o szansach pozostania w Anglii i brania czynnego udziału w wielu dyscyplinach sportowych. W rozmowie kwalifikacyjnej w Ambasadzie Amerykańskiej w Londynie, zaproponowano mu, by wstąpił do Armii Amerykańskiej. Po przybyciu do Ameryki, przez 8 lat należał do rezerwy i każdego roku wyjeżdżał na wojskowe szkolenia do Wisconsin. Przez pewien czas pracował, jako spawacz dla wojska amerykańskiego we Francji. Później, kiedy Józef poznał swoją żonę i założył rodzinę, już nie wyjeżdżał. „Przez lata byłem czynnym zawodnikiem tutejszego klubu sportowego, grałem w piłkę nożną, trenowałem chłopaków, właśnie razem z Tadkiem Brodzińskim”.

Pan Tadeusz Brodziński od 1952 roku należy do klubu „Białych Orłów”.  Przez 34 lata grał w piłkę nożną.  W pierwszej drużynie grał na pozycji obrońcy. Później występował też w drużynie oldboi. Dzisiaj jest honorowym członkiem klubu i wiernym kibicem. Michigan Sports Hall of Fame nieustannie zaprasza pana Tadeusza w swoje szeregi. Musi tylko opisać swoją sportową historię. Stanisław i Zygmunt Gładyszowie, bracia małżonki Tadeusza Brodzińskiego, to pionierzy klubu sportowego „Biały Orzeł’. A więc historia klubu to również historia rodziny Ładysz – Brodziński. „Graliśmy z Anglikami, z Niemcami, ze Szkotami, nawet drużyny z Polski do nas przyjeżdżały” – wspominają dobre czasy Panowie, Józef i Tadeusz. Choć bywały takie lata, wspomina Tadeusz, że w Białych Orłach był jedynym Polakiem.

Ale zgodnie Panowie mówili o wielkim patriotyzmie, o dumie bycia Polakami. I za to, my trochę młodsze pokolenie emigracji Wam dziękujemy.

Rozmowy wysłuchała Alicja Karlic.