O Galerii w Orchard Lake

Alicja Karlic 2010-07-21

Z Ingą Kopciewicz, historykiem sztuki, o zbiorach Galerii w Orchard Lake, rozmawia Alicja Karlic.

Jaki jest cel Pani pobytu w Orchard Lake i kto Panią tutaj zaprosił?

Jestem oddelegowana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Warszawie, w celu skatalogowania zbiorów sztuki galerii przy Polskiej Misji w Orchard Lake. Na co dzień pracuję w Muzeum Okręgowym im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy. Jestem kierownikiem Działu Sztuki i opiekuję się kolekcją sztuki polskiej wieku XIX, XX i początku wieku XXI.

Jak długo Pani gości w Orchard Lake?

Pracuję tutaj już 4 tygodnie.  I przez ten czas mam przyjemność obcowania z polską sztuką, z polskim malarstwem z przełomu XIX i XX wieku.

Czy w tak krótkim czasie udało się Pani skatalogować zbiory Galerii?

Oczywiście, że nie. W chwili obecnej, jeśli chodzi o malarstwo, grafikę i rzeźbę zarówno z dziewiętnastego, jak i dwudziestego wieku, w Galerii zgromadzono w sumie około tysiąca obiektów.  W czasie tej pierwszej wizyty, (a planowane są dwie), skupiłam się na wyłapaniu, wybraniu prac, które są najważniejsze dla galerii, które są najcenniejszymi pracami, zarówno pod względem artystycznym, jak i wartości dla kultury polskiej; czyli biorąc pod uwagę artystów, których działalność i aktywność znacznie wpłynęła na obraz sztuki polskiej na świecie.

Czy znalazła Pani coś bardzo, pod tym względem, wartościowego?

Wybrałam około 70 prac malarskich bardzo znanych polskich artystów. Są tutaj, można powiedzieć, takie mini kolekcje autorskie. Są obrazy Jacka Malczewskiego, mistrza malarstwa symbolicznego, jest duży przegląd prac Kossaków, zarówno Juliusza, jego syna Wojciecha, jak i wnuka Juliusza – Jerzego Kossaka. Jest ładna kolekcja prac malarskich artystki Zofii Stryjeńskiej, niepokornej artystki kojarzonej przede wszystkim z tzw. polskim art  deco. Wyróżnia się zespół obrazów kolorysty Marcina Samlickiego. Jest kilka prac Tadeusza Styki i jego ojca Jana Styki.  Jeśli chodzi o tematy, to znajdują się w galerii prace typowo związane z folklorem i tradycjami polskimi - tematy te były podejmowane przez Jerzego i Wojciecha Kossaków; również ich autorstwa są sceny batalistyczne, ważne dla naszej historii.  Ponieważ część tych artystów mieszkała w Stanach Zjednoczonych, są też prace, powiedzmy na pograniczu kultury polskiej i amerykańskiej.  Na przykład, jest piękny portret Henriego Forda pędzla Tadeusza Styki. Mamy, więc powiązanie dwóch światów, polskiego artysty i wielkiego amerykańskiego przemysłowca.

Jeszcze raz zapytam, czy te wszystkie dzieła, które Pani wymienia są najbardziej wartościowe ze względu na autora?

Tak. Są to słynni polscy artyści. Należy jeszcze wymienić rysunki Jana Matejki, Leona Wyczółkowskiego i Józefa Pankiewicza, akwarele Juliana Fałata, jest akwarela Wojciecha Gersona, są prace Aleksandra Gierymskiego, Saturnina Świerzyńskiego. Są to słynne polskie nazwiska, a ich prace wartościowe dla polskiej sztuki. Podejrzewam, że o istnieniu tych prac nikt nie wiedział, poza wąskim gronem. Kuratorzy czy muzealnicy organizując wystawy w Polsce, raczej nie przeprowadzali tutaj kwerend (kwerenda - poszukiwanie, zwł. informacji, materiałów w aktach, archiwach, bibliotekach – dopisek AK). Myślę, że moglibyśmy znaleźć ciekawy materiał uzupełniający do badań nad poszczególnymi sylwetkami artystów.

Co mogło być powodem tego, że nie docierali do tych dzieł?

Galeria była udostępniana, ale dzieła nie były skatalogowane, a tym samym nie były popularyzowane. Wszelkie kolekcje, tym bardziej muzealne i galeryjne, wymagają katalogowania i to na bieżąco. Natomiast tutaj, przez kilkadziesiąt lat, prace były złożone, ale nie było jasno określonej własności tych prac i ich pochodzenia. Pochodzenie jest mi dzisiaj bardzo trudno ustalić, dysponuję tylko szczątkowymi informacjami na ten temat. Tylko na podstawie naklejek, zapisów gdzieś na ramach, mogę się jedynie domyślać, do jakich kolekcji dzieła te należały, kto był ich właścicielem. Nie ma żadnych dokumentów, które by mówiły, kto przekazał dane dzieło.

To, co teraz pani mówi jest bardzo ważne, ponieważ wokół własności prac jest dużo zamieszania i niedomówień. Śp. Marian Owczarski, kustosz galerii, w ostatniej rozmowie ze mną, uznał, że wszystko tutaj zgromadzone jest jego własnością. Czy jest Pani w stanie ustalić własność zgromadzonych dzieł?

Jest to bardzo trudne do ustalenia. Wiem, że prace były przyjmowane w charakterze darów od Polonii. Nie wystawiano żadnych potwierdzeń przyjęcia daru. Nie znalazłam żadnych dokumentów potwierdzających przyjęcie darowizny - spisanych umów darowizn. Cześć tych prac ma pieczęcie, że jest to własność Galerii przy Orchard Lake Schools. W przypadku, gdy dzieła zostały opieczętowane, nie ma żadnych wątpliwości, kto jest właścicielem - należy domniemywać, że stemple ktoś kiedyś postawił w słusznej sprawie. W pierwszym rzędzie te prace wybieram do katalogowania.

Nie wiem, jaka była tutaj praktyka, ale znalazłam tylko jeden list, stanowiący dokument podziękowania za darowaną pracę. Autorem tego listu jest ówczesny kanclerz. Kanclerz występuje tutaj, jako instytucja, a nie osoba prywatna, a więc dziękuje za dar przekazany instytucji - czyli Galerii przy Orchard Lake Schools. Może w archiwum będzie można znaleźć więcej tego typu dokumentów.

Czy może Pani już w jakieś mierze podsumować wyniki swojej pracy w Galerii?

Przez 4 tygodnie wybrałam ponad 70 obiektów, które uważam za najcenniejsze. To jest zaczątek, taka mini kolekcja. Myślę, że w najbliższej przyszłości z tych prac będzie można przygotować pierwszą interesującą wystawę. Wiele prac czeka jeszcze na opracowanie, zarówno wiele prac malarskich, które powinny być skatalogowane jak i duży zespół prac graficznych. Chcę podkreślić, że jest tutaj duża kolekcja grafik - drzeworytów Stefana Mrożewskiego oraz Jana Wałacha. Są też prace Krystyny Wróblewskiej i kilku innych grafików, które wymagają jeszcze skatalogowania.

Mówiąc o zorganizowaniu wystawy, ma Pani na myśli Galerię w Orchard Lake?

Tak. Należy zacząć od pokazania i pochwalenia się tu na miejscu, w najbliższej okolicy, jakie bogactwo sztuki znajduje się w Galerii, a potem dalej. Należy promować te prace w pozostałych miastach Stanów Zjednoczonych. Wspaniałą okazją będzie również pokazanie ich w Polsce.

Czyli można powiedzieć, że Marian Owczarski zgromadził ładną kolekcję?

Jak najbardziej. W sumie może być tutaj około tysiąca obiektów. Jest jeszcze kolekcja rzeźb ludowych. Ja skupiłam się tylko nad tymi najbardziej wartościowymi, o których wiem, że są to najbardziej liczący się artyści przełomu XIX -XX wieku. Najbardziej cenne prace są spisane, pomierzone, sfotografowane, by nie mogły ulec rozproszeniu.  I tam, gdzie można było znaleźć dowód,  ustalono własność.

Wiem, że wkrótce rozpocznie się remont Galerii. Myślę, że w warunkach dostosowanych do nowoczesnych standardów, Galeria będzie miała możliwość organizowania ekspozycji, które przyciągną jeszcze większe rzesze zainteresowanych. Samo miejsce Orchard Lake jest świetnie usytuowane, ma przepiękną okolicę, będzie to takie małe muzeum z poglądową lekcją historii sztuki i kultury polskiej.

Wiem, ze Marian Owczarski prowadził też prace konserwatorskie podarowanych mu prac. W Galerii jest też sporo prac wykonanych przez Owczarskiego. Na przykład, rzeźby głów.

Nie jestem konserwatorem, jestem historykiem sztuki. Jednak mogę stwierdzić, czy wykonane prace konserwatorskie były przeprowadzone właściwie. Prace konserwatorskie, które były tutaj wykonane nie zawsze były udane. Konieczne, więc będzie np. usunięcie przemalowań i położenie nowych, o bardziej precyzyjnie dopasowanej kolorystyce. Jeśli chodzi o zniszczenia, można powiedzieć, że są to typowe technologiczne zniszczenia, spękanie warstwy malarskiej, pociemnienia werniksów, a także mechaniczne obtłuczenia ram (niewłaściwe magazynowanie), zniszczenia bardziej wynikające z wahań temperatury i wilgotności (brak stabilnych warunków klimatycznych podczas eksponowania i magazynowania). Natomiast, jeśli chodzi o prace graficzne, zapewne bliskość wody, a więc duża wilgotność spowodowała pofalowanie podłoży papierowych. Stąd grafiki mają często zdeformowane podłoże.

Natomiast, jeśli chodzi o ocenę prac Mariana Owczarskiego.  - Autor nie należy do artystów funkcjonujących na polskim czy zagranicznych rynkach i w galeriach sztuki współczesnej. Wykształcił jednak swój indywidualny, rozpoznawalny styl. W mojej osobistej ocenie mogę powiedzieć, że do mnie ten typ wypowiedzi artystycznej nie przemawia, nie porusza mnie, choć wiem, że Jego sztuka ma swoich zwolenników i admiratorów.

Czy zamierza pani opublikować uzyskane informacje o zbiorach Galerii w Orchard Lake?

Katalogując, nanoszę na karty inwentarzowe szereg informacji: autor, tytuł, materiał i technika wykonania pracy, datę jej powstania, krótki opis słowny, obecny stan zachowania i jakie prace konserwatorskie wykonać. Robię też szczegółowe zdjęcia. Fotografuję nie tylko obiekt, ale i każdą naklejkę, napis, pieczęć, które są ważne historycznie.

Marzy mi się wydanie katalogu promującego zbiory Galerii Orchard Lake - oczywiście nie jako prywatnej publikacji, ale wspólnego dzieła Polskiej Misji przy Orchard Lake Schools, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy.

Czy widziała Pani w Orchard Lake jakiś obraz Chagalla? Pytam, ponieważ na forach w Internecie jest to dość głośna sprawa.

Znam obraz z reprodukcji w Galerii. Z uwagi, że przedmiotem moich badań jest sztuka polska, w pierwszym rzędzie na niej się skupiłam podczas tego, jak się okazuje, krótkiego pobytu. Chagall będzie wymagał zapewne oceny specjalistów z muzeów np. w Witebsku lub Nicei, gdzie znajdują się spójne kolekcje prac artysty.

Kiedy po raz kolejny przyjedzie Pani do Orchard Lake, by zakończyć pracę katalogowania?

Trudno powiedzieć. Może będzie to możliwe jeszcze w tym roku, jeśli nie - to w przyszłym. Wówczas dokończę spisu obiektów w Galerii.

Serdecznie dziękuję za rozmowę.