Nieznajoma

Weronika Madryas 2010-07-01

Tuż przed rozstaniem,

a może zaraz po,

wprowadziła się do mnie

Nieznajoma…

Znienacka i bez pytania

przywdziała me ciało.

Swobodnie,

jakby zakładała znoszoną sukienkę.

Zniewoliła umysł,

zawładnęła duszą…

 

 

Szczuplejsza i bardziej pachnąca

patrzyła w lustro

moimi oczami.

Rozczesywała włosy

moim grzebieniem.

Moją szminką

barwiła wargi niegdyś moje…

 

Szelest myśli

uciszyła upajającym szumem

bąbelków szampana…

…niebylejakiego zresztą…

 

Powiadali,

że jestem zmieniona…

…od kiedy On a nie Ty.

Nie pamiętam,

gdzie wówczas byłam…

 

Kilka miesięcy,

kilkanaście tygodni,

kilkadziesiąt dni,

by świat dawny

zniknął,

by zastać banał…

 

Powróciłam wczoraj,

pod wieczór jakoś…

W mojej szafie

rzędy sukienek nieznanych…

Flakon perfum

o zapachu zbyt innym niż ja…

 


Patrzę wokół

i pytam: co dalej?.

Głucha cisza,

odpowiedzi brak.

 

-Kim jesteś?

-Jestem twym nowym wcieleniem  -

- odpowiada ona.

-Zostańmy razem

- koniuszkami wypielęgnowanych palców

ostrożnie dotyka mej dłoni.

-Dobrze –

odpowiadam cicho,

uwiedziona zielonkawym spojrzeniem.

I ustawiam książki na półce,

w  czasie, gdy Nieznajoma

przymierza suknię z falbankami…

 

Być może

się odważę

ofiarować coś z siebie

Nieznajomej,

i przyjąć od niej

coś…

…skoro los

splótł drogi nasze

nieoczekiwanie…

 

Wrocław, dn. 26. VI 2010