Monte Cassino w sercach rodaków

Halina Massalska 2010-05-29

Bitwa o Monte Cassino rozsławiła w świecie waleczność polskiego żołnierza, a 2 Korpus Polski zajął szczególne miejsce w sercach i umysłach rodaków.
 Zadanie zdobycia wzgórza i klasztoru, dowódca 8.armii gen. Oliver Leese zaproponował gen. Władysławowi Andersowi. W opinii światowej Monte Cassino było przedstawiane jako niezdobyta twierdza.

Jednakże przy założeniu, że operacja powiedzie się, umocniłaby się pozycja rządu polskiego na obczyźnie, zdementowane byłyby sowieckie oskarżenia o brak chęci żołnierzy polskich do walki z hitlerowskim najeźdźcą oraz mocno wpłynęłoby to na morale społeczeństwa polskiego w okupowanym kraju i w innych oddziałach polskich walczących na obczyźnie. Czy tak myślał generał Anders? Stało się...

 Runęli przez ogień straceńcy!

Niejeden z nich dostał i padł

Jak ci, z Somosierry szaleńcy!

Jak ci, spod Rokitny sprzed lat!

Runęli impetem szalonym

I doszli! I udał się szturm!

I sztandar swój biało-czerwony

Zatknęli na gruzach wśród chmur!...

Nie trzeba przypominać, że jest to fragment „Czerwonych Maków” Feliksa Konarskiego (pseudonim Ref-Ren). Autor był członkiem Teatru Żołnierza Polskiego armii Andersa. 17 maja późnym wieczorem wrócił z występów do Campobasso, ale nie mógł zasnąć, bo w oddali rozpoczęła się bitwa o Monte Cassino. Zasiadł do napisania tekstu piosenki. O trzeciej nad ranem zbudził swego przyjaciela Alfreda Schütza (pseudonim ‘Al Suito’), prosząc go o dopisanie muzyki. Po półtorej godzinie melodia była gotowa. Bitwa wciąż trwała... Cały zespół aktorski spiesznie wyruszył w jej kierunku. Po drodze, za przydrożnym rowem, Konarski zobaczył samotny grób żołnierski, z zatkniętym krzyżem skleconym z kawałków drewien, przewiązany białą taśmą, z wiązanką maków w łusce po pocisku. Wyjął notes i w ciężarówce dopisał zwrotkę:

Czy widzisz ten rząd białych krzyży?

To Polak z honorem brał ślub!

Idź naprzód! Im dalej, im wyżej

Tym więcej ich znajdziesz u stóp!

Ta ziemia do Polski należy

Choć Polska daleko jest stąd

Bo wolność krzyżami się mierzy!

Historia ten jeden ma błąd!

„Czy widzisz te gruzy na szczycie? Tam wróg twój się kryje, jak szczur. Musicie... Musicie... Musicie... Za kark wziąć i strącić go z chmur... Pisałem gorączkowo, szybko.  Jak gdybym chciał tymi paroma zwrotkami dodać im sił i krwi, która wsiąkała w przerytą pociskami ziemię. Wydawało mi się, że idę razem z nimi. Że jedynym teraz celem jest ten przeklęty szczyt” – wspominał Ref-Ren podczas jednego wieczoru poetyckiego.

 18 maja 1944, o godzinie 9:50 wreszcie ucichły działa – to 12 pułk Ułanów Podolskich pierwszy dotarł na szczyt wzgórza i zatknął na nim biało-czerwony sztandar.

Wkrótce po słynnym zdobyciu szturmem przez 2 Korpus Polski klasztoru na Monte Cassino (kluczowej pozycji w systemie obronnym wojsk hitlerowskich we Włoszech), w „Tygodniku Polskim” (Nowy Jork), nr 30, z dnia 23 VII, 1944 ukazał się pierwodruk wiersza Jana Lechonia „Monte Cassino”:

Turyści przyjechali zwiedzać Somo-Sierra, 
Pytają, czy nie można kupić polskich kości, 
I szybko obejrzawszy, chcą nowej wzniosłości 
I nowego oglądać jadą bohatera. 
Jeszcze widzą, jak czako płynie z prądem rzeki, 
I słyszą okrzyk "Honor!" stłumiony przez fale, 
Więc, stanąwszy na brzegu, wołają: "Wspaniale! 
Jakże zginął wspaniale! Pokój mu na wieki!" 
I teraz do Włoch jadą. Zakupili kwiaty, 
Chcąc na groby je rzucić poetyczną dłonią. 
Lecz nocą pękły groby i Polacy z bronią 
Ruszyli, aby żądać za swą krew zapłaty

 

Odrębny charakter ma obszerne, trzytomowe studium reportażowe Melchiora Wańkowicza –„Bitwa o Monte Cassino” – uznawane za największe dzieło pisarza, które wystawia pomnik bohaterskim żołnierzom generała Andersa. Jako korespondent wojenny, Wańkowicz brał udział w bitwie o Monte Cassino. Podczas trwających dwa tygodnie walk, w maju 1944 r., starał się odwiedzić na linii frontu każdą kompanię, każdy pluton, poznał szczegółowo topografię terenu bitwy, użyte środki bojowe, plany strategiczne dowództwa. To wszystko pozwoliło mu na napisanie tej wspaniałej książki, czytanej w wielu domach w Polsce, na wzór biblii narodowej, utrwalającej legendę bitwy o Monte Cassino. W PRL książka ukazała się dopiero w 1958 roku (po powrocie pisarza do kraju), okrojona przez cenzurę (usunięto znaczną część opisów poniewierki żołnierzy armii Andersa w Związku Radzieckim) oraz pod zmienionym tytułem – „Monte Cassino”. Wydanie bez cenzury ukazało się w 1978 r., (Instytut Wydawniczy PAX), jednakże dla szerokiej publiczności wersja oryginalna była dostępna dopiero po przemianach 1989 roku. Wersja skrócona książki przez wiele lat była lekturą szkolną.

W roku 2009, ukazała się nowa edycja, która jest pełnym wydaniem książki oraz zawiera dwa unikatowe teksty autorstwa gen. Władysława Andersa oraz gen. Zygmunta Bohusza-Szyszki. Zostały one przedrukowane z mało znanego londyńskiego (1954 rok) wydania skrótu książki „Było to pod Monte Cassino", nakładem Komitetu Obchodu Dziesięciolecia Bitwy o Monte Cassino.

Gen. Władysław Anders napisał: „Melchior Wańkowicz dał prawdziwy obraz bitwy ujęty przede wszystkim od strony przeżyć człowieka. Być może, że według zasad suchej nauki, książka ta nie jest „historią”, jest jednak na pewno wiernym świadectwem wielkości ducha żołnierza polskiego, objawionego w najdoskonalszej formie ofiary życia i krwi. Dramatyczny przebieg ciężkich walk, zaobserwowany dobrze i z wielkim talentem przedstawiony, budzi w nas nie tylko uczucie grozy bitewnej, lecz przede wszystkim - podziw i szczere uznanie dla bezgranicznej ofiarności żołnierza”.

A to z kolei są słowa Normana Davisa, jakie napisał we wstępie do obecnego wydania „Bitwy o Monte Cassino” Melchiora Wańkowicza: „Z pewnością nie jest to historia akademicka, najeżona przypisami i wyczerpującymi argumentami. A jednak to coś więcej aniżeli zwykły reportaż. Cechuje ją przystępność dzisiejszego bloga, tworzonego pod wpływem chwili i emocji, który nie wzbrania się przed subiektywnymi poglądami i reakcjami na zaistniały stan rzeczy, a zarazem jest to utwór o przejrzystej strukturze, erudycyjny i w świetnym stylu. (...) Zbyt często, w imię poszukiwania tak zwanej prawdy obiektywnej, historycy odzierają dzieje ludzkości z uczuć, emocji i moralnego wymiaru. Monte Cassino odarte z męstwa, rozpaczy, patriotyzmu, bólu i uniesienia nie byłoby Monte Cassino".